„Partner Roku” – laureaci grudniowej edycji konkursu Kolportera

Nie pozwalają na dłuższy wyjazd

Departament Sieci Własnej Kolportera co miesiąc wybiera najlepszych partnerów prowadzących saloniki prasowe i salony Top-Press. Oceniane są m.in. wysokość sprzedaży i jakość obsługi klientów. W tym numerze przedstawiamy laureatów kolejnej, grudniowej edycji konkursu „Partner Roku”.

 
Zaufanie to podstawa

Agnieszka Krupa (Fot. D. Pałgan)

Agnieszka Krupa (Fot. D. Pałgan)

Agnieszka Krupa ze Zwolenia
Handlem zajmuje się od 2008 roku i od razu zaczęła opiekować się dwoma salonikami. Wcześniej punkty prowadził kolega pani Agnieszki, który zrezygnował z tej działalności. Zaproponował jej przejęcie biznesu. – Przez miesiąc pracowałam u niego, podpatrywałam i uczyłam się zasad. Potem wszystko przejęłam we własne ręce – wspomina. Sama jednak nie dałaby rady, dlatego – jak podkreśla – najważniejszy jest zespół sprzedażowy. – A ten mam na najwyższym poziomie. Zatrudniam trzy dziewczyny, do których mam pełne zaufanie. Od ich właściwego podejścia do klientów oraz uczciwości, zależy nasz wspólny sukces – mówi.
Jej zdaniem zaufanie to podstawa. Oprócz funkcji zarządzającej, pani Agnieszka pełni także rolę sprzedawcy, ale jak przekonuje – ta praca nie sprawia jej kłopotów. – Czasami zdarza się trudny klient, ale wtedy trzeba zagryźć żeby i… żyje się dalej! – mówi. W wolnych chwilach, które na szczęście udaje się wygospodarować, partnerka ze Zwolenia pędzi do rodziny, albo na zakupy. Od czasu do czasu lubi także wyjechać odpocząć nad polskie morze.

 

Niezwykły handlowiec

Małgorzata Lis (Fot. K. Ławniczak)

Małgorzata Lis (Fot. K. Ławniczak)

Małgorzata Lis z Leszna
Mijają dni, tygodnie… A pani Małgorzata – po jednomiesięcznej przerwie – wciąż jest najlepsza! To już kolejny miesiąc 2013 roku, w którym była poza zasięgiem innych partnerów z tego rejonu. – Co u mnie? A nic nowego! Dalej prowadzę cztery saloniki, mam świetny personel i wspólnie staramy się osiągać dobre wyniki sprzedaży – mówi. Proste, prawda? Trudniejsze w wykonaniu. A za tymi słowami kryje się przede wszystkim miła i profesjonalna obsługa, a także aktywna sprzedaż. Tutaj to sprzedawca często myśli o tym, co mogłoby jeszcze danego klienta zainteresować. I choć pani Małgorzata – jak twierdzi – czasami zachowuje się jak sroga szefowa, to personel widzi efekty jej wskazówek i pracuje ze zdwojoną energią. Do tego partnerka Kolportera swoim optymizmem zaraża innych. Nawet dostawcy prasy przyzwyczaili się już do bezustannego uśmiechu, który widnieje na twarzy pani Małgorzaty, co na początku współpracy nieco ich dziwiło. Dzisiaj na uśmiech odpowiadają jeszcze szerszym uśmiechem.
Tego sukcesu nie byłoby bez jednego ważnego czynnika – chęci do pracy i satysfakcji, którą ona przynosi. – Ja to po prostu lubię robić. Spełniam się w handlu, dobrze się czuje jako sprzedawca. Ważne jest także rzetelne podejście do swoich obowiązków. Staram się być skrupulatna, nic nie odkładam na później – zdradza swoją receptę na sukces. Niestety, czasami praca odbija się na rodzinie, ale tu Małgorzata Lis może liczyć na dużą wyrozumiałość ze strony swojego męża i dzieci. Oni na każdym kroku okazują jej wsparcie i pomoc w obowiązkach domowych.

 

W czerwcu jubileusz

Danuta Traczyńska (Fot. S. Fert)

Danuta Traczyńska (Fot. S. Fert)

Danuta Traczyńska z Radomia
W tym roku będzie miał swój jubileusz – 10-lecie istnienia saloniku prasowego! – No tak, bo punkt otworzyłam w czerwcu 2004 roku… Jak ten czas leci! – mówi z uśmiechem. A wszystko zaczęło się od bezrobocia. – Straciłam pracę, więc zaczęłam szukać możliwości zarobku na życie. Jeżeli dobrze sobie przypominam, to chyba ktoś ze znajomych powiedział mi, że jest możliwość poprowadzenia saloniku. Poszłam na pierwsze spotkanie, zapoznałam się z zasadami współpracy i uznałam, że to coś dla mnie – wspomina. Jak widać – w handlu pani Danuta odnalazła się znakomicie.
A jak kontakt z tą partnerką chwalą sobie klienci, to aż trudno opisać. – Chyba rzeczywiście udało mi się zyskać ich zaufanie, skoro wytrzymują już ze mną tyle lat – śmieje się. – Gdy otwierałam swój salonik, w pobliżu było wiele punktów sprzedaży prasy. Część z nich przestała jednak istnieć… To, że mi wciąż udaje się działać, to powód do zadowolenia – mówi. Pani Danuta nie narzeka ani na rodzaj pracy, ani na jej czasochłonność, ani – rzecz jasna – na klientów. – Gdy kiedyś wybywałam na trzy dni, oni przychodzili i mówili, żebym już więcej nie wyjeżdżała – z uśmiechem zdradza partnerka z Radomia. Tak samo zapewne mówi wnuś Jaś, który dzisiaj ma trzy latka i choć z babcią z powodu odległości widzi się rzadko, to są to wspaniałe momenty. – Jak czuje się jako babcia? Wie pan co… Wolę być póki co określana jako żona dziadka – śmieje się Danuta Traczyńska.

 

Żona autorką sukcesu

Paweł Pidperyhora (Fot. M. Saraniec)

Paweł Pidperyhora (Fot. M. Saraniec)

Paweł Pidperyhora z Kluczborka
To kolejne zwycięstwo z rzędu małżeństwa Pidperyhorów, bo nie byłoby sukcesu pana Pawła bez wsparcia jego żony – Urszuli. Ba! To głównie jej zasługa w tym, jak saloniki świetnie prosperują. A obecnie partnerzy z Kluczborka prowadzą trzy punkty, którymi przede wszystkim zarządza pani Urszula. To ona pilnuje, by trzymały wysoki poziom. – Dwa mamy już dłuższy czas, jeden pojawił się nagle w połowie 2013 roku. Ten punkt był wcześniej bardzo niedochodowy – zdradza pani Urszula. Nie trzeba chyba dodawać, że szybko zaczął przynosić zgoła odmienne wyniki. – Włożyliśmy trochę pracy, poukładaliśmy wszystko po naszemu i zaczęło to przynosić efekty. Wcześniej punkt był zaniedbany, nawet prasa była niepoukładana – zdradza Urszula Pidperyhora.
Ten punkt jest jednak tylko przejściowy. Dlaczego? – Posiadamy saloniki prasowe w Kluczborku i Byczynie, a do Opola musimy dojeżdżać spory kawałek. To męczące, dlatego niebawem oddamy go komuś innemu, ale… Nie ukrywam, że chętnie poprowadzilibyśmy trzeci punkt, gdyby tylko był bliżej nas. Kto wie, może niebawem pojawi się taka szansa? – mówi pani Urszula. Jeżeli chwalimy małżeństwo Pidperyhorów, to ciepłe słowo musimy także skierować w stronę ich pracowników. Pracę tych osób dostrzegają zresztą sami właściciele. – Mamy znakomitych pracowników, którzy są bardzo aktywni i zaangażowani, a do tego potrafią samodzielnie radzić sobie z problemami. Gdy widzą jakiś kłopot, natychmiast dogadują się między sobą i go rozwiązują. Stworzyliśmy fajny zespół, dlatego praca jest dla mnie czystą przyjemnością. Lubię też bardzo kontakt z naszymi klientami – przyznaje.
Właściwy schemat prowadzenia firmy i odpowiedni układ z pracownikami, wpływa pozytywnie również na życie osobiste partnerów Kolportera. Dzięki temu, mogą sobie pozwolić na dłuższe urlopy. Małżeństwo, wraz z czteroletnią córką, dwa razy w roku robi sobie wakacje, a najchętniej odpoczywa za granicą.

Brak komentarzy

Trackback URI | RSS komentarzy

Napisz komentarz