Świąteczna gorączka zakupów

Przedświąteczne zakupy, zwłaszcza gdy chodzi o markowe prezenty, Polacy robią najczęściej w dużych centrach handlowych. Ale żeby już kupić np. niezbędne składniki do świątecznych potraw, chętnie odwiedzają mniejsze sklepy. Polskie rodziny wydadzą na święta Bożego Narodzenia średnio 719 zł.

Zbliżają się święta – żeby się o tym przekonać, wystarczy odwiedzić najbliższą galerię handlową. Dookoła tłum klientów, z witryn spoglądają na nas bożonarodzeniowe reklamy, a w głośnikach słychać świąteczne piosenki. Do takich widoków jesteśmy już przyzwyczajeni, ale co z pomniejszymi sieciami i sklepami? Kontrahenci Kolportera, prowadzący niewielkie sieci handlowe, mówią nam, jak czas przedświąteczny wygląda w ich placówkach.

Na początek ozdoby

Sieć Jan liczy sześć dużych marketów zlokalizowanych w pięciu miastach w rejonie Krakowa: Myślenicach, Dobczycach, Wadowicach, Skawinie i Kętach. W okresie przedświątecznym obroty wrastają tutaj o 45-50 proc. w porównaniu do średnich obrotów w ciągu roku. – Już w listopadzie zaczyna się ruch, klienci zaczynają kupować ozdoby choinkowe i mikołajowe – mówi Jan Burkat, właściciel sieci Jan. Wszystkie markety tej sieci mieszczą się w galeriach handlowych, które również należą do Jana Burkata.

– Oczywiście, najbardziej gorący czas zaczyna się półtora tygodnia przed Wigilią – kontynuuje właściciel sieci Jan. – Wtedy 85 proc. zakupów naszych klientów stanowią artykuły spożywcze. Naszym atutem jest to, że mamy własne rozbieralnie mięsa i zatrudniamy profesjonalnych masarzy, więc mięso u nas jest zawsze świeże i co ważne, pochodzi od polskich producentów. Podobnie jest z wędlinami czy pierogami, które sami produkujemy. Współpracujemy też z piekarniami „Złoty Kłos” i „Dom Chleba”, które dostarczają nam świeże pieczywo oraz wyroby cukiernicze. Można u nas zamawiać z wyprzedzeniem różne ciasta, przed świętami ludzie chętnie korzystają z tej możliwości. Żeby odciążyć sprzedawców i ułatwić klientom robienie zakupów, przed świętami daję też zarobić uczniom szkół średnich, zatrudniając ich do pomocy w pakowaniu towaru.

Dziesięć sklepów liczy z kolei inna sieć współpracująca z Kolporterem, a mianowicie EMI Market – działająca w niewielkich miejscowościach na Śląsku, takich jak Strumień, Drogomyśl, Chybie, Rudzica czy Zabłocie. O dziwo, tutaj grudzień nie zawsze jest najlepszym sprzedażowym miesiącem. – To dlatego, że przed świętami sporo ludzi otrzymuje w swoich zakładach pracy bony zakupowe, które można zrealizować w dużych sieciach, a nie u nas – wyjaśnia Edyta Loska, właścicielka EMI Market. – Dla nas bardziej gorący jest okresem jest przed Wielkanocą, bo wtedy niewiele firm funduje bony swoim pracownikom.

To rzecz jasna nie zmienia faktu, że w sklepach sieci EMI Market przed świętami Bożego Narodzenia ruch jest większy niż w zwykłe dni. – Gorączkę zakupową widać już w połowie grudnia – mówi Edyta Loska. – Dość wcześnie kupowane jest nas mięso, ponieważ dużo osób w naszym regionie je pekluje lub marynuje tak, żeby było na święta. Powodzeniem cieszą się też czekolady i wyroby czekoladowe oraz markowe wina, kupowane jako uzupełnienie świątecznych prezentów – dodaje.

Co kupujemy w małych sklepach

Zapewne większość konsumentów, na podstawie doświadczeń z poprzednich świąt obieca sobie niezabiegane, przemyślane i w 100% trafione zakupy, ale coroczna rzeczywistość pokazuje, że wielu z nich do ostatniego dnia będzie jeszcze uzupełniać, szczególnie w niewielkich sklepach w pobliżu zamieszkania, przedświąteczne zapasy. Z roku na rok, tematyka świąteczna wkracza do sklepów małoformatowych (do 300 m2 powierzchni) coraz wcześniej. W wielu marketach przekroczona została już (dotychczas nieprzekraczalna) granica 1 listopada i już w październiku znajdziemy w nich np. czekoladowe figurki bożonarodzeniowe.

 

Generalnie jednak zakupy przedświąteczne rozpoczynają się na dobre w drugiej połowie listopada. Najwcześniej w sklepach małoformatowych kupujemy artykuły, o dłuższej przydatności do spożycia: figurki czekoladowe, mrożone dania gotowe (w szczególności uszka), dodatki do ciast oraz praliny. W listopadzie wartość sprzedaży tych kategorii rośnie już o 1/3 w przypadku mrożonek, dodatków i pralin. Sprzedaż figurek wzrasta kilkunastokrotnie w stosunku do września. Z początkiem grudnia dochodzą do tego pewniaki prezentowe: wina i droższe alkohole: whisky, których wartość sprzedaży w sklepach małoformatowych do 300 m2 wzrasta o odpowiednio 60% i 40%. Sprzedaż pralin wzrasta już niemal trzykrotnie w porównaniu z wrześniem.

Naturalnie duże zakupy, w szczególności suchej żywności i chemii staramy się robić w sklepach większych formatów (udziały supermarketów 301-2500 m2 wzrastają w tym okresie o kilka punktów procentowych), ale w ostatnich dniach przed samym Bożym Narodzeniem, znaczenie sklepów do 300 m2 w przypadku wielu kategorii znów wzrasta.

Popyt na dodatki do ciast

Kategorią, o której chyba najczęściej zapominamy podczas zakupów w hipermarketach, są wszelkiego rodzaju dodatki do ciast, żelatyny, marynaty oraz same ciasta w proszku a więc produkty raczej małych gramatur, których zakup łatwo przeoczyć podczas wizyty w hipermarkecie. Zarówno w przypadku dodatków do ciast jak i samych ciast w proszku ok 30% wartości sprzedaży w grudniu ubiegłego roku stanowiły produkty Dr Oetkera. Trzeba też zauważyć, że o ile dodatki do ciast znajdziemy w 85% sklepów małoformatowych do 300 m2, to same ciasta w proszku już zaledwie w co drugim.

Zdecydowanie łatwiej spóźnionym konsumentom jest znaleźć zastępczy prezent: praliny dostępne są w okresie świątecznym ponad 90% sklepów, choć tylko Storck i Ferrero mogą pochwalić się zbliżoną  do tej dystrybucją. Co ciekawe, o ile praliny Ferrero cieszą się wtedy ogromną popularnością, o tyle jeden z najbardziej charakterystycznych produktów tego producenta: Jajko Niespodzianka, odnotowuje wręcz spadek obrotu w tym formacie sklepów w stosunku do poprzednich miesięcy.

Równie łatwo znaleźć alkohole prezentowe: wina dostępne są w 85% sklepów małoformatowych, a whisky w ok 70%. Kluczowymi graczami w przypadku tych drugich są: Pernod Ricard, którego produkty generują ponad ¼ obrotu  kategorią whisky i Bourbonów w sklepach małego formatu, Brown Forman i CEDC.

Ostatnią kategorią, której nie powinno zabraknąć w dobrze przygotowanym sklepie małoformatowym przed Wigilią, są mrożone uszka do barszczu. Kategoria ta rośnie ponadtrzykrotnie w przedświątecznym okresie, wyprzedzając pyzy i wszelkiego rodzaju kluski.

Świąteczne wydatki

W tym roku na wszystkie wydatki związanie z organizacją Świąt Bożego Narodzenia przeznaczymy średnio 719 zł – tak zadeklarowali respondenci Barometru Providenta. Budżet w niemal identycznej wysokości wskazywały też osoby biorące udział w dwóch poprzednich edycjach badania (721 zł w 2017 roku i 722 zł w 2016 roku).

Najwięcej na święta – średnio aż 812 zł – chcą w tym roku przeznaczyć osoby w wieku 40-59 lat. Najniższy budżet zadeklarowali seniorzy – średnio 554 zł, a osoby w wieku 15-24 lata – 622 zł. W podziale na płeć z kolei, to mężczyźni deklarują nieco większe sumy – średnio przeznaczą na ten cel o 20 zł więcej od kobiet.

Z badania Barometr Providenta wynika też, że Polacy racjonalnie podchodzą do świątecznych zakupów i nie planują wydatków ponad stan. Aż 70 proc. badanych zamierza sfinansować Boże Narodzenie ze swoich bieżących dochodów. Nieco częściej niż w ubiegłym roku (40 proc. – 2017, 47 proc. – 2018) respondenci wskazywali także, że naruszą swoje oszczędności, by sfinansować zakupy świąteczne.

Święta z umiarem

Rozsądne podejście do wydatków przełoży się na produkty, które znajdą się na świątecznych stołach i pod choinką. Aż połowa ankietowanych zadeklarowała, że choć kupi wszystkie potrzebne na święta produkty, to ograniczy się do tych najtańszych. Natomiast co trzeci badany stwierdził, że choć koszty są dla niego ważne, to w koszyku podczas świątecznych zakupów znajdą się też droższe specjały. Jedynie 7 proc. respondentów zadeklarowało, że podczas świąt nie musi liczyć się z kosztami.

– Świąteczne zakupy mogą być wyzwaniem dla domowego budżetu, dlatego warto zaplanować je odpowiednio wcześniej – podkreśla Karolina Łuczak, kierownik biura prasowego i komunikacji wewnętrznej w Provident Polska. – Ważne, aby podczas zakupów decydować się tylko na wydatki, na które nas stać i nie przekraczać naszych finansowych możliwości – dodaje Karolina Łuczak.

Jaki prezent pod choinką?

Święta nie mogą obyć się bez radości związanej z rozdawaniem i rozpakowywaniem prezentów znalezionych pod choinką. Z badania Providenta wynika, że na Świętego Mikołaja czeka 79 proc. badanych (o 3 proc. więcej niż w ubiegłym roku). – Nieco rzadziej niż ogół społeczeństwa na podarki liczą seniorzy, głównie ci, którzy mieszkają samotnie. Decydującym elementem, który wpływa na nasze oczekiwanie na świąteczny upominek, nie jest jednak posiadanie dzieci czy wnuków, a wspólne zamieszkiwanie z bliskimi, w gospodarstwach trzy- i czteroosobowych – wskazuje Karolina Łuczak.

Co piąty uczestnik badania chciałby w tym roku znaleźć pod choinką odzież. Taki sam odsetek pytanych liczy, że w świątecznych pudełkach znajdzie kosmetyki lub perfumy. Kobiety i mężczyźni mają jednak odmienne oczekiwania odnośnie prezentów. 27 proc. kobiet chciałoby dostać kosmetyki, a co czwarty mężczyzna liczy na elektronikę. Niewielkim zainteresowaniem cieszą się natomiast prezenty związane z kulturą. Książkę za wymarzony upominek uznaje zaledwie 6 proc. respondentów, a płytę z muzyką – 4 proc.

Grzegorz Kozera

Marek Zachalski, CMR

W artykule wykorzystano materiał Barometru Providenta

Dodaj komentarz