Klient kupi, gdy zobaczy

– Stosuję tradycyjne metody przyciągnięcia klientów, ale nie unikam też najnowszych rozwiązań – mówi Magdalena Małecka, kontrahentka Kolportera, która w Kościanie prowadzi dwa punkty sprzedające prasę.

Ma Pani duże doświadczenie, bo sprzedażą prasy zajmuje się Pani od 23 lat.

– Tak, i przez te lata wiele nauczyłam się o pracy z klientami. Według mnie podstawą jest indywidualne traktowanie każdego z nich. Trzeba z nimi rozmawiać, być uważnym na ich potrzeby, cierpliwym w ich wysłuchiwaniu. W obu punktach mamy dziś wielu stałych klientów. Często było tak, że po raz pierwszy zachodzili do nas, bo gdzie indziej nie dostali jakiegoś tytułu, a słyszeli, że u nas można zamówić gazety nawet wstecz. Przekonali się, że to prawda i zostali z nami na długo. Mamy założonych bardzo wiele teczek, do których odkładamy regularnie prasę dla klientów. I to nie tylko indywidualnych, ale także dla firm, np. biur rachunkowych. Dbamy o to, by mieć jak najszerszy wybór tytułów. Jeśli przy robieniu zwrotów widzę, że któregoś pisma było zbyt mało, od razu zamawiam na kolejny raz więcej.

Jeden z Pani punktów to kiosk, a drugi to salonik prasowy. Jak eksponuje Pani w nich prasę?

– W każdym z nich są oczywiście inne warunki. W saloniku mamy rozstawione regały, na których prasa jest ułożona tematycznie. W kiosku trochę trudniej o tak dobrą ekspozycję, ale staramy się, by była ona jak najbardziej czytelna dla klientów. Wystawiamy na zewnątrz regały, eksponujemy gazety na witrynie z przodu, mamy ucha.

No właśnie. Wspominała Pani wcześniej o tradycyjnych metodach, wspomagających sprzedaż pracy, jak teczki dla klientów. Ale czy korzysta też Pani z bardziej nowoczesnych metod?

– Oczywiście. Uważam, że warto łączyć dobre tradycje z nowymi pomysłami. Stosuję więc tradycyjne metody przyciągnięcia klientów, ale nie unikam też nowych rozwiązań. Korzystam z nośników do reklamy i promocji prasy, takich jak stojaki, ucha, standy na ladzie, książkomat. Biorę też udział w konkursach, organizowanych przez wydawców prasy. Pilnujemy wówczas, by wyeksponować szczególnie dobrze konkretne tytuły, polecamy je klientom. Zauważyłam taką prawidłowość, że klient chętnie kupuje to, co ma „pod ręką” czy raczej przed oczami. Zwłaszcza, gdy nie ma czasu podejść do regału i spokojnie przejrzeć różne pisma. Więc dobra ekspozycja ma ogromne znaczenie. Klient często nie kupiłby jakiegoś tytułu, gdyby go nie widział.

Rozmawiała: Ewa Kłopotowska

Fot. Robert Sadowczyk